• Wpisów:55
  • Średnio co: 31 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 20:24
  • Licznik odwiedzin:7 883 / 1789 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 


Od momentu wydania debiutanckiego albumu "Perfectionist" w 2011 roku, Natalia Kills koncertowała u boku m. in. Katy Perry, Bruno Mars i Black Eyed Peas. Ponadto single „Free” i „Mirrors” wokalistki rozeszły się na świecie w ilości ponad 750 tysięcy egzemplarzy.

Najnowszy album "Trouble" powstawał w studiach nagrań w Nowym Jorku i Los Angeles, a za produkcję odpowiedzialni są Jeff Bhasker (Kanye West, Jay-Z, fun.) oraz Emile Haynie (Lana Del Rey, Kid Cudi, Eminem).

Płyta jest połączeniem odważnych tekstów Kills i jej talentu wokalnego. "Trouble" jest jak kartka z pamiętnika młodej dziewczyny. Sama piosenkarka tak mówi o swojej płycie:

– Większość moich piosenek powstaje ze wspomnień, których przez długi czas nie mogłam wymazać z pamięci, aż w końcu nadchodzi moment, w którym jestem gotowa żeby je skonfrontować z rzeczywistością.

~źródło: onet.pl

Tracklista albumu:

1. "Television"

2. "Problem"

3. "Stop Me"

4. "Boys Don’t Cry"

5. "Daddy’s Girl"

6. "Saturday Night"

7. "Devil Don’t Fly"

8. "Out Of Time"

9. "Controversy"

10. "Rabbit Hole"

11. "Watching You"

12. "Marlboro Lights"

13. "Trouble"



Już teraz możecie zakupić krążek na iTunes! -> https://itunes.apple.com/us/album/trouble/id689034469


W Polsce "Trouble" będzie dostępne w sklepach muzycznych od 10 września


Wczoraj, dzień przed premierą album wyciekł do internetu. Poniżej możecie posłuchać parę piosenek z "Trouble" i przesłuchać preview albumu.





PREVIEW:
 

 
10 lipca ukazało się oficjalny klip do "Saturday Night"! Możecie obejrzeć go poniżej:


Video, zarówno jak i piosenka ma charakter autobiograficzny. Natalia opowiada o swym dorastaniu w toksycznej rodzinie, gdzie bogaty ojciec wykorzystuje matkę. W teledysku możemy zobaczyć sceny gdzie wydaje się że jest perfekcyjnie, a zarazem są sceny gdzie np. matka Natalii próbuje zatuszować podbite oko makijażem, a ojciec stoi nad nią i krzyczy. Natalia chce, żeby jej życie się zmieniło, przewija się w samotności i odrzuca małe rzeczy, bo wie że nie zastąpią jej kochającego domu. Jednak mówi, że przetrwa trudne chwile, bo to tylko kolejna sobotnia noc i kiedyś będzie normalnie. Że usiądzie z rodziną i obejrzy swoje video z dzieciństwa, nie będzie kłótni... poczuje ciepło.
 

 
Na 3 września zaplanowana jest premiera drugiego albumu artystki - "Trouble". We wtorek ukazał się najnowszy teledysk do pierwszego singla z nowej płyty, "Problem":


2 lipca ukaże się kolejny utwór pt.: "Saturday Night". Obecnie Natalia pracuje nad teledyskiem do singla:



Na tą chwilę możecie posłuchać utworu w wersji live:
 

 
Obiecałam wkrótce dodać filmiki z Rosji, ale niestety nie mogę ich tu opublikować Coś się schrzaniło, że nie dodaje wogóle wpisu
 

 
Dawno już nie pisałam, więc trochę "naspamuję" informacjami, bo dużo się ich zebrało


4 kwietnia odbył się pierwszy koncert Natalii Kills w ramach mini-trasy "Effect Music Tour 2013". Pierwszy koncert odbył się w Moskwie w Restaurante Fish. Kolejne odbyły się: 05.04. w Kaliningradzie, 06.04 w Soczi, 11.04. w Permie, 12.04. w Petersburgu, oraz dzisiaj odbędzie się w Krasnojarsku. Wśród wykonanych utworów mogliśmy usłyszeć piosenki z ery "Perfectionist" oraz kilka z nowego albumu artystki,"Trouble".


Filmiki oraz zdjęcia dodam w kolejnym wpisie, więc śledźcie wpisy i komentujcie
 

 


Jest to pierwsza (i skromnie mówiąc - najlepsza) polska strona poświęcona Natalii Kills

*Znajdziecie tam najświeższe newsy dotyczące piosenkarki, dowiecie się o jej twórczości i obejrzycie mnóstwo zdjęć i filmików!*

*Zapraszamy na http://nataliakills.fan-strefa.pl/!*

Zapraszamy także do polubienia strony na Facebooku: http://www.facebook.com/pages/Nataliakillsfan-strefapl/432195890208536

 

 


Na początku marca Rihanna pochwaliła się współpracą z marką River Island. Gwiazda zaprojektowała ciuchy, które pojawią w kolekcji na rok 2013.

Natalia Kills uczestniczyła w ceremonii otwarcia nowej kolekcji Riri:




U panny Kills możemy zauważyć plecak z najnowszej kolekcji Rihanny:


 

 
Wybaczcie długą nieobecność Niestety, szkoła, dużo lekcji... ;/ Dzisiaj krótki wpis - tylko same zdjęcia z opisami + pewien filmik ;D Następnym razem postaram się o dłuższy wpis

Fotki z Instagrama (17-26.03):

*Natalia Kills bondage Barbie?!*

*New York for now but see you soon Siberia!*

*Candy for breakfast? I think so...*

*That girl is a...*

*London girl in a Hollywood world! Thanks gionvincent for making my hair silky, smooth & as black as my…*

*A purple rose for each one of my hoes! You know who you are... ;-) xoxo*

*Awesome shoot today with Ryan Koopmans at Tigermilk studios! Cant wait to see the rest...…*

*Bad girl year book photo?*

*Cuter... @sebastiansauve*

*Cutest! @sebastiansauve*

No i obiecany filmik Kulisy sesji Natalii Kills, w tle możemy usłyszeć jej nową piosenkę "Rabbit Hole":
 

 
12 marca pojawi się pełna wersja na iTunes

A oto i pełna wersja "Problem":


*Co sądzicie o nowym utworze artystki? HIT czy KIT? Piszcie w komentarzach!*
 

 
"Problem" (Teaser)


Pełna wersja już we wtorek 12 marca!
 

 
Znamy już brzmienie dwóch nowych utworów z "Trouble", drugiego albumu artystki!

1.Rabbit Hole (Live Audio):

2.Feel Myself (Live Audio):
 

 
Sprawa zaczęła się dosyć dawno, jednak wolę opisać od początku.

W sierpniu 2012 roku na Youtube ukazał się teledysk pewnej piosenkarki noszącej pseudonim Lavinia. Przyjemna piosenka, wpadająca w ucho, teledysk też niezły. Niby wszystko fajnie, gdyby nie to że artystka inspirowała się Natalią Kills. Aż za bardzo.
Proszę, dla porównania videa obu piosenkarek:

"Honey Boy" Lavinii:

Oraz "Mirrors" Natalii Kills:

Można dostrzec, że piosenkarka wyraźnie kopiuje pannę Kills. Teledysk zaczyna się podobnie (ciemność, kroki), niemalże identyczny mroczny wystrój (ciemne ściany, lustro do którego odbicia śpiewa Lavinia - tak samo jak Natalia w "Mirrors", telewizory w tle, głowa byka/kozła powieszona na ścianie). Lavinia ma styl identyczny do Natalii Kills - ciemne ubrania, umalowała się i zrobiła ten sam kok co Natalia:
Jedynym wyjątkiem jest scena z lampami.


Jednak to nie jedyny wyskok panny Lavinii. Piosenkarka umieściła także kopie "Love Kills xx", serialu wyreżyserowanego przez pannę Cappuccini. Wersja skopiowana nosi nazwę "She's Got Tomorrow". Obydwa seriale zaczynają się tak samo (czerwony dym, potem cytat), motyw też zerżnięty od "Love, Kills xx":


A tu wersja Natalii Kills:

Oraz tutaj - look ściągnięty od Natalii Kills:

Niedawno ukazało się nowe video Lavinni, "Romanian Girl":

Wydaje się, że dziewczyna w końcu się ogarnęła i przestała kopiować Natalię Kills, jednak widocznie główkowanie i wymyślanie własnego stylu to dla Lavinii zbyt ciężka robota i znów kopiuje naszą idolkę. Tydzień temu ukazało się ciekawe video...

Look identyczny jak w "Kill My Boyfriend" Natalii Kills:

Jednak nie musimy się obawiać, że Lavinia zawojuje świat z pomysłami ściągniętymi od Natalii Kills. Chyba wiadomo dlaczego
 

 



Natalia Kills potwierdziła oficjalną premierę albumu "Trouble"!


























Zaraz podam kiedy.....
























Momencik.....






















Jeszcze chwila........






















Zachowajcie spokój....

























*♥♥♥23.03.2013!!!♥♥♥*


 

 


Natalia Kills powiedziała, że dopóki nie będzie miała 100 000 followersów na Twitterze, nie da żadnego posta, nic, po prostu... będzie cisza

A my, TeamKills pragniemy żeby nasza idolka podzieliła się z nami jakimś tweetem

Więc prosimy: jeśli lubisz Natalię Kills, follownij ją na Twitterze Jeśli jej nie lubisz bądź nie znasz - też ją follownij Jeśli nie masz Twittera - załóż

Jednym kliknięciem w "Obserwuj" możesz uszczęśliwić *wieeeeeele* osób
Będziemy wdzięczni! <3 #TeamKills xx
 

 
Artystka zaprezentowała nowy utwór na koncercie w BOA Nightclub w Bukareszcie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
...Katy Perry



...Redfoo


...LMFAO


...Adamem Lambertem


...Colette Carr





(tutaj także z Kev Nish)

...Frankmusik



...Fergie


...Will.I.Am'em




...Kesh


(tutaj także z Kanye West'em i Jeremym Scott'em)

...Jeremym Scott'em



...Kev Nish


...Far East Movement


...Bruno Marsem i Cameron Diaz


...Radkiem Majdanem


...Marlon'em Roudette


...Perezem Hiltonem



...Mattem Pokorą




...Robyn



...Alexem Catarinella



Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


Filmik został nagrany 14.04.2008r. Natalia Kills śpiewa z Mattem Pokorą jeszcze jako Verbalicious/Verse

A tutaj teledysk:

Oraz parę fotek:



 

 
„This valentines day I'm wildly in love with my new @waltersteiger shoes! Fashion week life savers!! Thanks Morgan ;-)”

„Happy Valentines Day!”

„Good day... #nycistheplacetobe”

„My liquid gold Giuseppe Zanotti's took a beating today! #DressedtoKill”

„I see you! Peekaboo from the front row at the @itsjeremyscott NYFW show!”

„Me and @The_Only_G at Chateau last night... #DoubleTrouble”

*Instagram, 2013.*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Kadry pochodzą z brytyjskiego serialu „Silent Witness”. Natalia Kills zagrała Kelly Wetherby w odcinku "Supernova", który premierę miał w sierpniu 2006 roku (czyli panna Kills miała wtedy 20 lat )
 

 
*Wywiad "W popie jest miejsce na przekaz"20.06.2011r.)*


*Singlami "Mirrors" i "Wonderland" narobiła u nas takiego zamieszania, że otrzymała ESKA Music Award za najlepszy zagraniczny debiut. Natalia Kills nie jest jednak stereotypową wokalistką popową, której rola ogranicza się do szerokiego uśmiechu i skąpego stroju. Debiutanckim albumem "Perfectionist", którego producentem wykonawczym jest Will.i.Am, próbuje też podbić brytyjski rynek i jako kolejna piosenkarka z Wysp zaistnieć w Stanach.*

*To twój pierwszy pobyt w Polsce. Jak ci się podoba? Piękny masz widok z okna [rozmawialiśmy w hotelowym apartamencie Natalii na 25 piętrze – przyp. aut.]!*
Na razie wszystko idzie dobrze. Spotkałam wiele serdecznych osób, jest świetna pogoda. Widok z okna rzeczywiście wspaniały. Bardzo podoba mi się kontrast nowoczesnych wieżowców ze starymi kamienicami. To robi niesamowite wrażenie. Spróbowałam też polskiego jedzenia, bardzo dobre były pierogi [Natalia wymówiła to bezbłędnie po polsku - przyp. aut.], a dziś wieczorem na pewno spróbuję czegoś jeszcze.

*Promujesz właśnie debiutancki album "Perfectionist". Masz sporo szczęścia, bo jego wydawcą i producentem wykonawczym jest Will.i.Am. Jak na niego trafiłaś? albo inaczej - jak on znalazł ciebie?*
Kilka lat temu nagrałam demo "Wommanequin", które umieściłam w internecie. Chciałam się pokazać, zaprezentować światu. W pewnym momencie do tego wydawnictwa dotarł bardzo znany i ceniony bloger Perez Hilton, który opisał płytę na swojej stronie i mocno mnie komplementował w Stanach. Gdy się o tym dowiedziałam, spontanicznie postanowiłam pojechać do Los Angeles, a tam spotkałam Willa. Popracowaliśmy w studiu, zaprzyjaźniliśmy się, odbyliśmy kilka podróży, a potem podpisał ze mną kontrakt.

*Will.i.Am chyba lubi pracować z kobietami. W końcu ma u siebie też Cheryl Cole, Kelis, dokooptował Fergie do składu Black Eyed Peas.*
Coś w tym rzeczywiście jest, nie sposób zaprzeczyć. (śmiech)

*O tym, że jak mało kto potrafi tworzyć wielkie hity, wie każdy interesujący się muzyką. A jakim jest człowiekiem? Ja po rozmowie z nim kilka lat temu odniosłem wrażenie, że jest otwarty i sympatyczny, ale żyje trochę we własnym świecie, gdzieś na innej planecie.*
Tak! Tak właśnie jest. On jest z innej planety. Nie sposób za nim nadążyć. Pracuje błyskawicznie, ma niesamowitą wyobraźnię. W ciągu chwili potrafi wpaść na jakiś odjechany pomysł i w mig go realizuje. Gdy z nim pracujesz, masz wrażenie obcowania z cyborgiem, jego mózg pracuje na zupełnie innych obrotach niż zwykłego człowieka. Przy tym wszystkim jest jednak bardzo przyjacielski, szczery. Lubię go, naprawdę go lubię.

*A miałaś już okazję grać razem z Black Eyed Peas?*
Stanie się to niebawem, latem będziemy grać razem. Czeka nas kilka naprawdę wielkich występów, chociażby na paryskim Stade de France. Jestem bardzo podekscytowana.

*Na trybunach pewnie zasiądzie z 80 tysięcy osób.*
Dokładnie! Czy to nie szalone?! (śmiech) Jak ja się tam odnajdę?

*Całkiem niezłe tempo kariery - od małych brytyjskich klubów do występów na wielkich stadionach dla dziesiątek tysięcy widzów.*
To prawda, trudno mi się w tym czasem połapać. To wielka sprawa i wielka szansa dla każdego artysty, ale na razie nie mam jeszcze pojęcia, jak to będzie wyglądało.

*Trafiłaś na dobry czas dla wokalistek z Wysp Brytyjskich. Wielką karierę robi Adele, w tym roku nieźle zadebiutowały Jessie J, Katy B czy Clare Maguire. Skąd tak dobra passa?*
Nie wiem, nie zastanawiałam się nad tym. Oczywiście masz w pełni rację, wyraźnie widać pozytywną tendencję jeśli chodzi o wokalistki z Wysp, ale... Dobra muzyka to dobra muzyka. Jeśli coś się sprawdza w jednym kraju, dlaczego ma nie chwycić gdzieś dalej? Myślę że popularność angielskich twórców w Stanach, to logiczne przedłużenie braku bariery językowej. Jak coś jest ciekawe, unikalne to naturalną siłą rzeczy ma szansę sprawdzić się poza granicami.

*No tak, ale wcześniej w zasadzie tylko Sade i Amy Winehouse się udało. Czyli to nie był taki łatwy i naturalny proces.*
Wydaje mi się, że wiem dlaczego tak było. W latach 2002-2007 cała scena w USA była totalnie zdominowana przez pomieszanie hip-hopu, r'n'b i popu. Nawet Britney miała numery z raperami, każdy chciał mieć elementy r'n'b, a to nie są części składowe brytyjskiej sceny muzycznej. Wielka Brytania to pop, dance, house, techno, rock, punk. To nasza historia, hip-hopu w niej nie ma, co najwyżej potem się przeszczepił, jak wszędzie zresztą. Myślę że dopiero po tym wspomnianym okresie mieliśmy szansę zaistnieć w Stanach i jak widać świetnie ją wykorzystujemy. Teraz Amerykanie chcą słyszeć brzmienia klubowe, chcą innego, korzennego popu. Nieważne czy to wielkie hity czy też brudne podziemne numery, oni tego chcą. To element ewolucji rynku muzycznego. W Stanach chcą odpocząć od hip-hopu i r'n'b, które na kilka lat całkowicie zdominowały scenę.

*Tyle że teraz wszystko jest stylizowane na dance, co też może się szybko znudzić.*
Tak, pewnie tak będzie i znów minie pewien cykl i przyjdzie tam moda na żywe granie, rockowe rzeczy, coś bardziej organicznego, wolniejszego niż 130bpm, mniej syntetycznego. Wszystko się zmienia.

*Niby tak, ale jedna tendencja jest niezmienna. Od wielu już lat najwięcej do powiedzenia mają producenci. U ciebie na albumie są Akon, Fernando Garibay, Jeff Bhasker - wielkie nazwiska. To na pewno ułatwia zaistnienie w mediach.*
Bez wątpienia tak jest, masz rację.

*Ale czy to dobrze, że obracamy się ciągle w kręgu tych samych nazwisk? Bywały takie momenty, gdy czy miało się w odtwarzaczu płytę Britney Spears, czy Jennifer Lopez, wszystko brzmiało tak samo.*
Wszystko to, co powiedziałeś jest prawdą. Na mnie jednak, jako artystkę, ta współpraca miała pozytywny wpływ. Gdy szłam do producentów, do studia, często mówili: "Ona jest nowa, dam jej moje brzmienie, może wybrać coś spośród trzech tysięcy instrumentali". Ja tak nie chciałam. Z każdym długo siedziałam w studiu, robiliśmy tę muzykę razem, była chemia. Za każdym razem wychodziło coś naprawdę mojego. Idąc do kolejnego producenta, czy to Jeffa czy Akona, puszczałam im to, co już nagrałam, żeby dostosowali swoje brzmienie do mnie, a nie na odwrót. W ten sposób powstała płyta, która dla mnie stanowi zamkniętą, spójną całość. Miałam to szczęście, że oni rozumieli moje artystyczne aspiracje. Innej metody pracy sobie nie wyobrażam, bo co to za frajda robić kawałki, które tak naprawdę nie mają nic twojego?! Dla mnie to niepojęte. Na długo przed nagraniem pierwszego kawałka, miałam już koncepcję na tytuł i wiedziałam, co chcę na płycie przekazać, co zaprezentować, co opowiedzieć ludziom. Wiedziałam, jaka będzie okładka, jakie robić teledyski. Wszystko było moją koncepcją. Nawet nagrywając pop, trzeba mieć coś do przekazania i robić coś własnego.

*No właśnie, sama piszesz teksty, współreżyserujesz teledyski. Część wokalistek popowych pewnie nigdy nie siedziała z producentami w studiu, a jedynie dokłada swój wokal, by zdążyć do manicurzystki oraz fryzjerki i dobrze wypaść na sesji do magazynu plotkarskiego.*
Nie myślałam nigdy w ten sposób, ale rzeczywiście coś w tym jest. Ja nigdy nie miałam podejścia, o którym tak krytycznie się wyrażasz. Dla mnie nagranie albumu to kwestia całkowitego poświęcenia. Chcę przekazać ludziom moje doświadczenia, ale i sama się czegoś nauczyć. Muzyka daje fantastyczną szansę, żeby mówić głośno o ważnych rzeczach. Zupełnie nie rozumiem, jak można nagrywać i jednocześnie tej szansy nie wykorzystywać, skupiając się na błahostkach?! Dla mnie sława to nie jest priorytet. Nie interesuje mnie popularność jako taka. Chcę być interesującą artystką, która porusza ludzi, daje im coś z siebie. Sława to kwestia drugorzędna, a czasem w ogóle jest nieważna. W ogóle to jest śmieszne, bo mam wrażenie, że artyści, których podziwiam kierują się takim samym podejściem. Nawet jeśli odnieśli wielki sukces, było to wynikiem ich ogromnego talentu i indywidualności, a nie parcia na sławę. Kocham Alanis Morissette. Ona osiągnęła ogromną popularność w połowie lat 90., jej album "Jagged Little Pill" to była pierwsza płytą, jaką kupiłam. Ona miała niesamowicie silną osobowość, przekaz. Jej spojrzenie na mężczyzn, związki, to było coś unikalnego. Osiągnęła wielki, niesamowity sukces, ale w pełni na niego zasłużyła, bo zawsze była sobą. Ale uwielbiam też Prince'a, który jest wspaniałym kompozytorem, autorem piosenek, wokalistą.

*Jednym słowem jest geniuszem.*
O tak, geniusz, bez dwóch zdań. Jednak czy kiedykolwiek zabiegał o takie miano? Nie, to wynik talentu, indywidualności. Wracając jeszcze do samego podejścia, to może więcej gwiazd popu powinno samemu pisać swoje piosenki? A może nie, bo przecież Madonna czy Britney Spears nie wszystkie utwory same piszą, ale mają takie podejście, że nie zaakceptują tekstu, który nie oddaje ich prawdziwych emocji. One wszystko mają pod kontrolą. Współpracują z ludźmi, którzy umieją doskonale oddać ich przeżycia i doświadczenia.

*Dlaczego nie poszłaś drogą swoich rodziców, którzy byli zawodnikami mieszanych sztuk walki, gwiazdami sportu? Czemu muzyka?*
Nie lubię sportu. Nie chcę żyć w świecie, który jest zamkniętą dyscypliną ograniczoną czasem i regułami. Nie chcę usłyszeć dzwonka, który będzie oznaczał, że jestem zdyskwalifikowana, bo zrobiłam coś po swojego. To by była tortura. Gdybym zrobiła coś w moim mniemaniu interesującego, a po chwili ktoś gwizdnąłby i powiedział, że zrobiłam to dwie sekundy za późno, czy uderzyłam w okolice twarzy zamiast w nogę... Nie, to moim zdaniem jest bez sensu, to jakieś piekło. Nigdy w życiu!